Chapter Text
Stiles zawsze uważał Scotta za brata,którzy mogą liczyć na siebie w każdej sytuacji .Nie było podstaw,aby uważać inaczej.Gdy by opętany przyjaciel stal za nim murem .Może wcześniej kiedy miał problemy z przemiana i miłością Chłopak bywał samotny,ale w końcu pierwsza miłość i te sprawy.Sfora Scotta różniła się od tej Dereka. Hale rozumiał,ze czasami trzeba coś lub kogoś poświęcić.Jego brat bywał zbyt naiwny ,Jednak kiedy jego polegał na intuicji przyjaciela potrafili wyjść z trudnych sytuacji .Nastał jednak dzień kiedy wszystko się zmieniło .Życie zaczęło się walić.Zupełnie jak domek z kart.Przyjaciel go zawiódł.Nie mógł uwierzyć,że zaufał obcemu.Zawsze wszystkim ufał.Co było zgubne .Theo od początku zbudzał podejrzenia ,ale Scott wiedział lepiej.Gdy tymczasem obcy tuż pod ich nosek spiskował I niszczył sforę od środka.Wiedział doskonale w jaką strunę uderzyć.Zniszczył ich wzajemne zaufanie.Kira opuściła miasto z rodzicami. Malia miała jakieś tajemnice.które dzieliła z wrogiem.Może po prostu przyciągała ich zwierzęta natura.Jakby tego było mało jego ojciec został ranny.Kiedy on walczył o swoje przyjaciela próbując go ostrzec.Jednak Scott uwierzył w wersję Theo.Uznał go za wianego nie dając żadnej szansy na wyjaśnienia.Przyjaciel nie rozumiał,że zwykli ludzie muszą nie bronić.
Nawet jeśli w samoobronie ktoś ginął.Wypadki się zdarzają Stiles obawiał się dnia kiedy jego tajemnice wyjdzie na jaw ,Nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji .
